Rozszczekały się zajadle
Beton komórkowy |wolters kluwer opinie |Kenzo Air
„Rozszczekały się zajadle niemieckie karabiny maszynowe. Całe snopy świetlistych pocisków tryskają ku balansującym leniwie spadochronom. Coraz to nowe czasze buchają płomieniem. Coraz to nowy pojemnik roztrzaskuje się o mury domów. A i większość z tych nie uszkodzonych wiatr znosi daleko, w linie niemieckie.
Tego samego dnia przed wieczorem niosę do dowództwa zestawienie stanu uzbrojenia oraz zapasów amunicji w poszczególnych zgrupowaniach naszego odcinka. Widocznie „góra" dumać będzie, co nam przydzielić ze szczupłej liczby podjętych zasobników amerykańskich.
Dowództwo podobwodu mieści się w Alejach Ujazdowskich, prawie na wprost wylotu Wilczej. Skręcam w nią właśnie i tuż za rogiem spotykam idącego w przeciwnym kierunku naszego ». sapera, porucznika „Szarego". Po krótkiej pogawędce rozstajemy się, „Szary" skręca w Mokotowską. W tym samym niemal momencie pada tam salwa moździerzowa. Wiatr rozwiewa dym. Wracam biegiem za węgieł. Pod ścianą poszarpane ciało „Szarego". Nie zdążył uskoczyć do bramy.
Warszawa płonie. Pod naporem Niemców z dnia na dzień kurczy się stan powstańczego posiadania. Padły już Wola, Ochota, Stare Miasto. Dwudziestego trzeciego września Czerniaków. Cztery dni później Mokotów, a 30 września wieczorem Żoliborz. Po przeszło sześćdziesięciu dniach krwawych i bohaterskich walk z przeważającymi siłami wroga powstanie dogorywa. A front na Wiśle nadal w bezruchu. Gdzieś tam napina się sprężyna przyszłego natarcia, ale już zapewne nie zdąży wpłynąć bezpośrednio na nasze losy w Warszawie.“(2)
wczasy samolotem |stwardnienie rozsiane |Randki internetowe
„Rozszczekały się zajadle niemieckie karabiny maszynowe. Całe snopy świetlistych pocisków tryskają ku balansującym leniwie spadochronom. Coraz to nowe czasze buchają płomieniem. Coraz to nowy pojemnik roztrzaskuje się o mury domów. A i większość z tych nie uszkodzonych wiatr znosi daleko, w linie niemieckie.
Tego samego dnia przed wieczorem niosę do dowództwa zestawienie stanu uzbrojenia oraz zapasów amunicji w poszczególnych zgrupowaniach naszego odcinka. Widocznie „góra" dumać będzie, co nam przydzielić ze szczupłej liczby podjętych zasobników amerykańskich.
Dowództwo podobwodu mieści się w Alejach Ujazdowskich, prawie na wprost wylotu Wilczej. Skręcam w nią właśnie i tuż za rogiem spotykam idącego w przeciwnym kierunku naszego ». sapera, porucznika „Szarego". Po krótkiej pogawędce rozstajemy się, „Szary" skręca w Mokotowską. W tym samym niemal momencie pada tam salwa moździerzowa. Wiatr rozwiewa dym. Wracam biegiem za węgieł. Pod ścianą poszarpane ciało „Szarego". Nie zdążył uskoczyć do bramy.
Warszawa płonie. Pod naporem Niemców z dnia na dzień kurczy się stan powstańczego posiadania. Padły już Wola, Ochota, Stare Miasto. Dwudziestego trzeciego września Czerniaków. Cztery dni później Mokotów, a 30 września wieczorem Żoliborz. Po przeszło sześćdziesięciu dniach krwawych i bohaterskich walk z przeważającymi siłami wroga powstanie dogorywa. A front na Wiśle nadal w bezruchu. Gdzieś tam napina się sprężyna przyszłego natarcia, ale już zapewne nie zdąży wpłynąć bezpośrednio na nasze losy w Warszawie.“(2)
<<<< Myśl pracowała gorączkowo
| Jadąc takim szlakiem >>>>
wczasy samolotem |stwardnienie rozsiane |Randki internetowe